- W porównaniu z latami poprzednimi nie ma w ośrodku internetu i wody do picia - mówi trzykrotny mistrz świata w czwórce podwójnej Marek Kolbowicz. - Schodzimy więc do miasta i przynosimy całe zgrzewki mineralnej. Gorzej jest z powrotem, bo droga biegnie prawie pionowo pod górę. Mamy więc dodatkowy trening. Zwykle też przy wylocie były problemy z nadbagażem. Narty chyba zostawię w Sierra Nevada do przyszłego roku. A poza tym wszystko jest w porządku, pogoda i zima świetne, mamy dobre warunki do pracy.
Marek Kolbowicz, Adam Korol, Konrad Wasielewski i Michał Jeliński od kilku dni, podobnie jak inni kadrowicze, przebywają w wysokogórskim ośrodku w Sierra Nevada.
"Po przylocie mieliśmy małą wycieczkę w góry, był to niezły rozruch - mówi Marek Kolbowicz. - Potem już zabraliśmy się do roboty." Trzy ostatnie lata były wręcz rewelacyjne dla polskiej osady. Zdobyli trzy złote medale mistrzostw świata, w 2006 roku zostali uznani najlepszą męską osadą w świecie.
"W pierwszych dniach nowego roku zwykle zadajamy sobie pytanie jaki on będzie, lepszy czy gorszy od poprzedniego - mówi Marek Kolbowicz. - Odpowiadam pytaniem: a dlaczego miałby być gorszy. Nic nie wskazuje, żeby było inaczej. Pracujemy solidnie. Realizujemy program trenera. Nastawiony jestem pozytywnie. Do kibiców i dziennikarzy mam tylko prośbę, żeby nie podnosili larum gdy np. w Pucharze Świata zajmiemy drugie czy czwarte miejsce. W tym roku mamy ten jeden start i jemu wszystko podporządkowaliśmy."
W plebiscycie na najlepszych sportowców woj. zachodniopomorskiego Kolbowicz z Wasielewskim zajęli pierwsze miejsce i wyprzedzili znakomitego pływaka Mateusza Sawrymowicza.
"W ogólnopolskich plebiscytach o wioślarzach jest cicho - mówi Marek Kolbowicz. - Gdy jednak zaczyna się mówić o olimpijskich szansach, to nas wymienia się natychmiast. Nie rozumiem dlaczego tak jest." wstecz
04 Feb 2008