Katarzyna Gajgał jest jednym z odkryć trenera reprezentacji kobiet w siatkówce Marco Bonitty. W turnieju kontynentalnym w Halle grała znakomicie, będąc mocnym wsparciem środkowych Marii Liktoras i Eleonory Dziękiewicz. Niewiele brakowało, żeby zawodniczka BKS-u Aluprofu Bielsko-Biała została wyczynową wioślarką. Znana pod nazwiskiem panieńskim Biel uprawiała naszą dyscyplinę sportu. Ostatecznie jednak wygrała siatkówka.
Jak mowią trenerzy Katarzyna Gajgał jest jedną z tych osób, które rodzą się ze sportem we krwi. Od pierwszych klas szkoły podstawowej interesowała się lekkoatletyką, grała w koszykówkę i bliska była tego, żeby zainteresować się... boksem.
"Był moment, kiedy zastanawiałam się czy nie zacząć trenować ulubionej dyscypliny taty, ale na szczęście nigdy się nie odważyłam" - powiedziała dla reprezentacji.net..Zanim na dobre zajęła się uprawianiem siatkówki, trenowała piłkę ręczną, grała w tenisa ziemnego i odnosiła sukcesy w wioślarstwie. Miała jasno sprecyzowane plany, w których sport grał pierwszoplanową rolę, ale, jak sama przyznaje, nigdy nie myślała o tym, żeby uprawiać go zawodowo.
"Moje marzenia krążyły raczej w okolicach AWF, gdzie chciałam studiować – przyznaje. Los jednak zadecydował inaczej. Ze szkolną drużyną siatkarską Kasia dostała się na zawody wojewódzkie, gdzie wypatrzył ją trener Wojciech Lalek i zaproponował dalsze szkolenie w SMS-ie Sosnowiec. - Postanowiłam tam zadzwonić, chociaż wcale nie byłam do tego pomysłu do końca przekonana – wspomina Kasia. - Po moim telefonie zaproszono mnie do Sosnowca na trening, musiałam wypaść całkiem nieźle, gdyż okazało się, że mnie przyjęli." wstecz
22 Feb 2008