Aleksander Wojciechowski: to nic strasznego

W drugich w tym sezonie regatach o Puchar Świata Chińczycy odnieśli pięć zwycięstw w konkurencjach olimpijskich. Kanadyjczycy zwyciężyli trzykrotnie, a Amerykanie dwa razy. W jedynkach triumfowali Jekatierina Karsten-Chodotowicz (Białoruś) oraz Ondrej Synek (Czechy).
Jedno zwycięstwo dla Amerykanów dała czwórka podwójna, która na finiszowych metrach pokonała naszych trzykrotnych mistrzów świata, którzy przegrali po raz pierwszy od 2005 roku.
"Spokojnie nic strasznego nie stało się - mówi trener polskiej czwórki podwójnej Aleksander Wojciechowski. - W ten sposób wszyscy, zawodnicy i ja, podchodzimy do tego. Powiedziałbym nawet, że w takiej pozycji łatwiej się oddycha. Po wyścigu nikt do nikogo nie miał o nic pretensji. Strata jaką zanotowaliśmy do osady USA jest niewielka, spokojnie ją można odrobić."
Aleksander Wojciechowski podkreślił, że wszystkie osady USA były znakomicie przygotowane. "W tym kraju mają ogromne możliwości - powiedział trener naszych trzykrotnych mistrzów świata. - Amerykanie w ubiegłorocznych mistrzostwach świata awansowali do igrzysk z dziewiątej pozycji. Teraz startowali w innym składzie. Mają możliwości szukania różnych najbardziej korzystnych ustawień. Tam wybór zawodników jest ogromny."
W Poznaniu w finałowych regatach Pucharu Świata nie dojdzie do rewanżu między osadami Polski i USA. Zasadniczy trzon reprezentacji amerykańskiej, z czwórką podwójną włącznie, wróci do kraju. "My raczej wystartujemy - mówi Aleksander Wojciechowski. - Po powrocie z Lucerny zawodnicy spędzą w klubach. Potem będą trenowali w Wałczu i Poznaniu." wstecz
02 Jun 2008